DZIEŃ U L I C E
27 XII – śr Walecznych
28 XII – czw Sienkiewicza, Sowia, Korfantego
29 XII – pt Myśliwska, Jaskółcza, Jasna, Orkana
30 XII – sb Miarki, Połabska
2 I – wt Tetmajera, Ptasia
3 I – śr Mickiewicza, Podgórna, Łużycka, Wiejska
4 I – czw Lutycka, Norwida, Rzepichy
5 I – pt Broniewskiego, Nałkowskiej, Hłaski, Żeromskiego,
Kilińskiego, Dąbrowskiej, Czarneckiego
6 I – sb KOLĘDA W KLASZTORZE
7 I – ndz Wyspiańskiego, Śnieżna, Kłodzko Nowe
8 I – pn Słowackiego, Słowiańska, Wierzbowa,
Krasińskiego 1-14
9 I – wt Krasińskiego III, VII, IX
10 I – śr Bukowa, Śląska
11 I – czw
Braci Gierymskich, Stryjeńskiej, Daszyńskiego,
Moniuszki, Grottgera, Matejki, Chełmońskiego,
Podgrodzie
12 I – pt Dunikowskiego, Malczewskiego C, D
13 I – sb Grunwaldzka
14 I – ndz Jaszkówka, Podzamek, Ostatnia, Kukułcza
15 I – pn Malczewskiego 2-26
16 I – wt Malczewskiego E, F, G, H
17 I – śr
Piastowska, Więźniów Politycznych, Reymonta,
Kołłątaja, Willowa, Cicha, Konopnickiej, Kwiatowa,
Reja, Kopernika, Brzozowa, Witosa
21 I – ndz Kolęda dodatkowa.

ODWIEDZINY KOLĘDOWE

Nic tak jednocześnie nie męczy i cieszy jak kolęda. Wciąż mam możliwość i przyjemność asystowania księdzu podczas odwiedzin kolędowych jako ministrant. Niejedno mieszkanie człowiek odwiedził i niejedno widział.

Rodzina oczekując na duszpasterza podczas odwiedzin kolędowych, ugaszcza również ministrantów (przykładowo mnie). Zazwyczaj ludzie są skorzy do rozmów. Najczęstsze pytania kolędowe to: „jaki ksiądz chodzi?”, „od której strony zaczęliście?”, „dużo ludzi wpuszcza kolędę?”, „to ile jeszcze domów do końca?”. A później, albo rozmowa się kończy, albo dopiero zaczyna.

Kolęda jest czasem niezwykle owocnym zarówno dla rodzin, jak i dla samych ministrantów. Czekając na księdza, ludzie są w stanie podjąć z ministrantem naprawdę poważne tematy, ale to nie zdarza się często. A szkoda. Jest za to również okazja do poznania okolicznych mieszkańców i nowych ludzi lub też odwiedzenia znajomych twarzy. Cieszy także życzliwość i gościnność ludzi.

Po skończonej wędrówce kolędowej, siadam w swoim pokoju i rozmyślam. Wiele słów usłyszałem przez ten czas i w spokojnej atmosferze podejmuję trud analizy niektórych rozmów. Co najbardziej z ostatnich tras kolędowych zostało mi w głowie?

Odwiedzając jedną z rodzin, po odśpiewaniu kolędy, gospodarz pozwolił spocząć na krześle. Prowadził monolog sam ze sobą, czasem było słychać wtrącenia żony. Mówił o tym, że nie potrzebuje wizyty księdza. Dziwi się, że kolęda ma miejsce. Gdyby miał potrzebę, to by zaprosił księdza w każdym innym dniu. On i żona żyją w zgodzie, są dobrymi ludźmi. Ba! Stwierdził nawet, że nie wie z czego się spowiadać, bo wcale nie grzeszy. Żona potwierdziła – „nie grzeszymy. Nie mamy czasu na grzech, w życiu nam się powodzi, a jak ministrant widzi, diabeł się nami nie interesuje.” Zaraz po tym wszedł ksiądz i rozpoczął modlitwę przy krzyżu. Spędzony czas w tym domu przemilczałem na krześle, będąc zagadany przez gospodarza i jego żonę.

Po tym zdarzeniu przychodzą mi na myśl słowa z Pierwszego Listu św. Jana (1 J, 8-10): „Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, Bóg jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości. Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, czynimy Go kłamcą i nie ma w nas Jego nauki”.

Św. Jan udowadnia, że wszyscy są słabi i upadają. Taka jest natura człowieka. Najważniejszym jest, aby po tym upadku przyznać się do winy i wstać silniejszym.

Dodatkowo św. Piotr przestrzega wiernych przed zasadzkami diabelskimi, wręcz krzyczy i napomina, ponieważ konsekwencje mogą być przykre. „Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu!” (1 P 5, 8-9).

 

Po każdej uległości wobec pokusy otwieramy furtkę złemu duchowi, aby mieszał w naszej duszy. Dosłownie zżera od środka jak wymieniony przez apostoła Piotra lew. Wyobraźmy sobie wściekłego i głodnego lwa, który widząc turystę, rzuca się na niego i rozrywa na strzępy, aby zaspokoić głód. Straszny widok, i przykra tragedia turysty. Zły duch działa podobnie, lecz on jest bardziej sprytny. Diabeł potrafi się ukryć i zakamuflować, sprawia pozory dobra, przez co człowiek nie zdaje sobie sprawy z jego destrukcyjnej siły oddziaływującej na duszę ludzką. Szatan nie zjada od razu, delektuje się krzywdą i ból zadaje powoli. Jedyną tarczą i lekarstwem jest życie w łasce uświęcającej i jak najczęstsze korzystanie z sakramentów.

Czy żona gospodarza miała rację mówiąc, że w ogóle nie grzeszy? Uważam, że myliła się. W zaistniałej sytuacji miałem ochotę jakoś naprowadzić tą panią biblijnym fragmentem, ale w głowie pojawiła mi się myśl – kim jestem, aby ją osądzać? Odpowiedź w tej sprawie daje sam Jezus Chrystus. Są to mocne słowa: „(…) Kto z was bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem” (J 8, 7). No właśnie. W tej samej chwili wszedł ksiądz i pomyślałem, że to on jest tym, który ma kierować zbłąkanymi owieczkami, jest duszpasterzem, zrobi to lepiej, a to co mówiono, da mi dużo do myślenia. Ja sam wcale nie jestem lepszy od tej pani.

Na przykładzie małżeństwa, które przedstawiłem, można zauważyć w jaki sposób diabeł potrafi omamić ludzi i wprowadzić w błąd. Diabeł po cichu wmówił parze, że ksiądz nie jest potrzebny, spowiedź jest zbędna, bo nie grzeszą wcale. Mówiąc prościej – oszukał ich po mistrzowsku. Jego zwycięstwem jest fakt, że zwątpili w istnieje szatana, a to jest jego najlepszym kamuflażem, a zarazem najbardziej niebezpiecznym – myśleć, że diabła nie ma. Pozostaje tylko modlitwa w ich intencji, aby znaleźli światło Boga.

 

Patrząc z perspektywy ministranta, kolędowanie wcale nie musi być nudne, monotonne i męczące. To też służba Bogu, tym razem może nie w kościele przy ołtarzu, lecz w kościele domowym, we wspólnocie rodzinnej, wśród braci i sióstr Kościoła Świętego. Odwiedziny kolędowe to nie tylko kolędowanie i pisanie kredą po drzwiach, lecz również czas owocnych spotkań z drugim człowiekiem, a przede wszystkim wspólna modlitwa i wprowadzenie Boga w progi naszych mieszkań.